Kto sprawdza, czy pacjenci zawieszonego oddziału mają się gdzie leczyć?

Gdy szpital zawiesza oddział, procedura sprawdza wniosek i deklarowany plan zastępczy, ale żaden przepis nie wymaga, by w trakcie przerwy ktoś regularnie, według wskaźników, oceniał, czy pacjenci realnie mają się gdzie leczyć. Ogólny nadzór organu tworzącego, wojewody i NFZ w opisanych przypadkach zadziałał po fakcie. Ministerstwo Zdrowia odsyła do organu właścicielskiego i dyrekcji szpitala. Tak było w Lublińcu i Częstochowie, a Razem chce dostępu do leczenia w każdym powiecie i finansowania szpitali dopasowanego do lokalnych potrzeb.

Pusty, przyciemniony korytarz szpitalny z zamkniętymi drzwiami gabinetów i pojedynczym krzesłem pod ścianą

Kiedy szpital zawiesza oddział, państwo sprawdza przede wszystkim papiery: czy dyrekcja złożyła wniosek do wojewody, czy powiadomiła NFZ z odpowiednim wyprzedzeniem i czy wpisała, gdzie pacjenci mają się w tym czasie leczyć. Ogólnych narzędzi nadzoru nie brakuje, bo organ tworzący publicznego szpitala kontroluje i ocenia jego działalność, w tym dostępność świadczeń, wojewoda może szpital skontrolować (art. 111 i 121 ustawy o działalności leczniczej), a NFZ sprawdza wykonanie umowy (art. 61a ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej). Brakuje przepisu, który kazałby komuś w trakcie przerwy regularnie sprawdzać, czy plan zastępczy działa, czyli czy łóżka w szpitalu przejmującym są wolne, czy jest przy nich personel i czy karetka dowiezie chorego na czas. W Lublińcu urzędy zareagowały dopiero po fakcie, a Ministerstwo Zdrowia odsyła sprawę na szczebel lokalny. W odpowiedzi na zapytanie posłanki Razem Marty Stożek resort pisze, że decyzje o zawieszeniu oddziałów „są podejmowane lokalnie przez organ właścicielski oraz dyrekcję szpitala i pozostają poza kompetencjami Ministra Zdrowia” (odpowiedź MZ na zapytanie nr 3656, 17.08.2026, s. 2).

Wojewoda i NFZ oceniają wniosek, nikt nie mierzy skutków w trakcie przerwy

Procedura ma dwa niezależne tory. Pierwszy prowadzi wojewoda. Szpital udzielający całodobowych świadczeń może za jego zgodą zaprzestać działalności całkowicie albo w części, na przykład jednego oddziału, ale najwyżej na sześć miesięcy. Wniosek dyrektora ma wskazać przyczynę, okres i zakres przerwy, wojewoda pyta o opinię oddział wojewódzki NFZ i wydaje decyzję w ciągu 30 dni. Jeśli fundusz nie odezwie się w ciągu tygodnia, ustawa uznaje, że opinia jest pozytywna. Za zawieszenie oddziału z pominięciem tego trybu wojewoda nakłada na kierownika szpitala karę pieniężną do trzykrotności jego miesięcznego wynagrodzenia (art. 34–35 ustawy o działalności leczniczej, tekst jednolity).

Drugi tor biegnie przez umowę z NFZ. Szpital ma obowiązek powiadomić fundusz o planowanej przerwie co najmniej 30 dni wcześniej, podać jej przewidywany czas, a przy świadczeniach rozliczanych ryczałtem sieci szpitali także sposób zapewnienia ciągłości leczenia. Przerwa wymaga zgody prezesa NFZ albo dyrektora oddziału wojewódzkiego, przy czym brak sprzeciwu w ciągu 14 dni również liczy się jako zgoda. Gdy przerwy nie dało się przewidzieć, szpital jedynie zawiadamia fundusz o tym, co zrobił (§ 9 ust. 2–5 ogólnych warunków umów, tekst jednolity).

Oba tory oceniają zamiar szpitala: ocena odbywa się raz, na wejściu, i opiera się na deklaracji dyrekcji, która o przerwę wnioskuje. Wśród cytowanych przepisów nie ma takiego, który kazałby po miesiącu policzyć, ilu pacjentów faktycznie przyjął szpital przejmujący i czy wydłużył się czas oczekiwania na SOR-ze. Ogólnych kompetencji kontrolnych nie brakuje. Podmiot tworzący publiczny szpital (SPZOZ) „dokonuje kontroli i oceny działalności”, w tym dostępności i jakości świadczeń, a wojewoda jako organ prowadzący rejestr może skontrolować szpital, łącznie z oceną dostępności świadczeń (art. 121 ust. 3–4 i art. 111 ustawy o działalności leczniczej). NFZ kontroluje wykonanie umowy (art. 61a ustawy o świadczeniach) i nakłada kary umowne (§ 30 ogólnych warunków umów). Ustawa nie mówi, jak często ani według jakich wskaźników ta kontrola ma się odbywać w czasie przerwy, a w opisanym niżej Lublińcu przyszła dopiero po stwierdzeniu nieprawidłowości.

W tej samej odpowiedzi resort przypomina, że odpowiedzialność za dostęp mieszkańców do świadczeń ustawodawca nałożył na samorządy, i powołuje się przy tym na art. 16 ust. 2 Konstytucji. Przy szpitalu powiatowym samorząd jest zarazem jego właścicielem, więc ocenia skutki decyzji zapadającej w jego własnym szpitalu, nad którym sprawuje nadzór (art. 121 ustawy o działalności leczniczej).

Lubliniec: jedyny szpital w powiecie

Zapytanie nr 3656 dotyczy Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu, jedynego szpitala w powiecie. Według zapytania posłanki od 2025 r. zawieszano albo ograniczano tam chirurgię ogólną, położnictwo, neonatologię, oddział anestezjologii i intensywnej terapii oraz blok operacyjny. 30 marca 2026 r. liczba łóżek na internie spadła z 35 do 27, a na pediatrii z 12 do 6. W dniach 2–7 kwietnia izba przyjęć nie działała z powodu braku lekarzy. Zapytanie podaje również, że wojewoda potwierdził naruszenie trybu z art. 34 przy wcześniejszym zaprzestaniu działalności części położniczej, a Śląski OW NFZ uznał zabezpieczenie świadczeń w powiecie za niewystarczające (zapytanie nr 3656). Wszystko to autorka zapytania przytacza za pismami urzędów; nie są to ustalenia redakcji.

Odpowiedź ministerstwa z 17 sierpnia 2026 r. dorzuca liczby, które pokazują, ile zależy od tej placówki. W powiecie lublinieckim nie ma szpitalnego oddziału ratunkowego, a najbliższe SOR-y działają w Tarnowskich Górach (około 30 km) i w Częstochowie (około 40 km). Karetki przywiozły do izby przyjęć w Lublińcu 1 605 pacjentów w 2025 r. i 956 od 1 stycznia do 29 lipca 2026 r. Łącznie izba przyjęła w 2025 r. 5 616 osób, czyli 15–16 dziennie (odpowiedź MZ, s. 4). Resort pominął pytanie, czy uznaje obecne zabezpieczenie świadczeń za wystarczające i według jakich kryteriów. Nie przedstawił też planu odbudowy szpitala ani danych o tym, ile oddziałów w kraju pozostaje zawieszonych dłużej niż pół roku, choć zapytanie o to prosiło.

Ta sama odpowiedź opisuje, jak państwo finansuje ograniczanie działalności szpitali. Nowelizacja z 5 sierpnia 2025 r. pozwala szpitalowi z sieci, który zlikwiduje część działalności, zachować przez dwa lata część ryczałtu przypadającego na zlikwidowany zakres (odpowiedź MZ, s. 3; ustawa, Dz.U. 2025 poz. 1211). Na okres przejściowy po likwidacji zakresu świadczeń ustawodawca przewidział więc osobne pieniądze; w odpowiedzi resortu nie ma za to mowy o podobnym mechanizmie, który finansowałby utrzymanie oddziału zagrożonego zawieszeniem.

Częstochowa: plan zastępczy na papierze

Druga sprawa pokazuje, jak wygląda „plan zastępczy”, gdy ktoś zajrzy do tabel. Oddział Kliniczny Chorób Wewnętrznych Miejskiego Szpitala Zespolonego przy ul. Mickiewicza w Częstochowie jest zawieszony od marca 2026 r. Interpelacja nr 20084 tej samej posłanki przytacza plan, który przedstawił NFZ: 5 dodatkowych łóżek internistycznych przy ul. Mirowskiej i 15 miejsc przy ul. Bony, z czego 11 przesunięto z geriatrii. Według tabel funduszu przytoczonych w interpelacji planowany potencjał trzech komórek zmniejszał się łącznie ze 133 do 102 miejsc, w tym geriatrycznych z 40 do 29. Symulacja obłożenia nie uwzględniała pacjentów przejmowanych z zamkniętej interny. Autorka interpelacji powołuje się też na przekazane jej zestawienie NFZ, z którego wynika, że w województwie śląskim przerwy w latach 2021–2026 miało 13 oddziałów chorób wewnętrznych, i od razu zastrzega, że trzeba odróżnić liczbę oddziałów od liczby przerw i kolejnych decyzji dotyczących tej samej przerwy (interpelacja nr 20084). Nie przesądza przy tym, czy zawieszenie było bezprawne, i pisze to wprost.

Oba przypadki łączy jeden adres: szpital przy ul. Mirowskiej, w którym NFZ ulokował część zastępczych łóżek internistycznych, ma jeden z dwóch częstochowskich SOR-ów, które ministerstwo wymienia jako najbliższe dla mieszkańców powiatu lublinieckiego. Nikt nie wykazał, że to przeciąża tę placówkę. Widać jednak, że zabezpieczenie dwóch sąsiednich obszarów opiera się częściowo na tym samym szpitalu, a cytowane przepisy nie wskazują nikogo, kto miałby obowiązek oba plany zestawić.

Interpelacja pyta dokładnie o to, czego brakuje w przepisach: jakimi wskaźnikami ocenia się rzeczywiste zabezpieczenie świadczeń podczas przerwy, kto zbiera całościową ocenę i jak liczyć sześciomiesięczny limit z art. 34, gdy kolejne decyzje przedłużają zawieszenie. Merytorycznej odpowiedzi wciąż nie ma: 13 października resort przesłał pismo o przedłużeniu terminu i do 2 listopada 2026 r. nic więcej w systemie Sejmu się nie pojawiło.

Za zamkniętą interną i przesuniętymi łóżkami geriatrycznymi stoją głównie starsi, często niesamodzielni pacjenci. Gdy brakuje dla nich łóżka, opiekę przejmują zwykle bliscy, którzy pracują przy niesamodzielnych krewnych bez urlopu i bez zmiennika.

Co proponuje Razem

Program Razem wyznacza cel, wobec którego da się ocenić procedurę zawieszania oddziałów, choć samej procedury nie opisuje, i wskazuje sposób finansowania szpitali. Ryczałt dopasowany do lokalnych potrzeb zdejmowałby z dyrekcji presję, by zawieszać oddziały dla ratowania budżetu.

Cofniemy prywatyzację oraz zadbamy o dostęp do leczenia w każdym powiecie.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Zdrowie ponad zyski”, partiarazem.pl
Zniesiemy limitowanie procedur — placówki medyczne będą otrzymywały ryczałtowe finansowanie na personel i bieżące utrzymanie, zgodne z lokalnymi potrzebami.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Zdrowie ponad zyski”, pkt 10, partiarazem.pl

Ryczałt istnieje już dziś w sieci szpitali. W Lublińcu NFZ korygował go w związku z przerwami w udzielaniu świadczeń, jak wynika z zapytania nr 3656, które stawia też pytanie, czy w ten sposób kryzys finansowy szpitala nie pogłębia się z każdym zawieszonym oddziałem. Pkt 10 programu wiąże finansowanie z kosztem personelu i utrzymania placówki oraz z potrzebami mieszkańców, a nie z liczbą procedur. Przy takim finansowaniu oddział interny w powiecie bez SOR-u nie musiałby być pozycją, którą dyrekcja szpitala powiatowego na krawędzi tnie jako pierwszą, gdy szpital traci płynność. Program przewiduje też finansowanie publicznej ochrony zdrowia na poziomie co najmniej 8% PKB (pkt 2). Mapę dostępu przestawia też zamykanie porodówek i gabinetów w gminach i powiatach.

Gotowego mechanizmu kontroli przerw program partii nie zawiera; pytania o wskaźniki, monitoring i odpowiedzialność za całościową ocenę postawiła w Sejmie posłanka, nie dokument programowy. Odpowiedź, którą ministerstwo w końcu przedstawi na interpelację nr 20084, przyjdzie więc zestawić z zapowiedzią dostępu do leczenia w każdym powiecie.

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Co się dzieje, gdy szpital zawiesza oddział — kto odpowiada za leczenie pacjentów?

Szpital musi uzyskać zgodę wojewody na czasowe zaprzestanie działalności (do 6 miesięcy, art. 34 ustawy o działalności leczniczej) i powiadomić NFZ o przerwie co najmniej 30 dni wcześniej (§ 9 ogólnych warunków umów). Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że decyzje o zawieszeniu oddziałów zapadają „lokalnie przez organ właścicielski oraz dyrekcję szpitala”, a za dostęp do świadczeń odpowiada samorząd (odpowiedź MZ na zapytanie nr 3656, s. 2). Wojewoda i organ tworzący publicznego szpitala (SPZOZ) mają ogólne uprawnienia kontrolne (art. 111 i 121 ustawy o działalności leczniczej), a NFZ kontroluje wykonanie umowy (art. 61a ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej), ale żaden przepis nie nakłada obowiązku okresowej, opartej na wskaźnikach oceny, czy w trakcie przerwy pacjenci realnie znajdują leczenie gdzie indziej.

Na jak długo szpital może zawiesić oddział?

Szpital udzielający całodobowych świadczeń może za zgodą wojewody zaprzestać działalności całkowicie albo w części, np. jednego oddziału, na okres nieprzekraczający 6 miesięcy. Wojewoda pyta o opinię oddział wojewódzki NFZ, a brak opinii w ciągu 7 dni oznacza opinię pozytywną. Za zawieszenie bez tej procedury wojewoda nakłada karę na kierownika szpitala (art. 34–35 ustawy o działalności leczniczej).

Czy NFZ musi zgodzić się na przerwę w pracy oddziału?

Tak, przerwa w udzielaniu świadczeń wymaga zgody prezesa NFZ albo dyrektora oddziału wojewódzkiego, ale brak sprzeciwu w ciągu 14 dni od powiadomienia też liczy się jako zgoda. Plan zapewnienia ciągłości świadczeń szpital musi wskazać przy świadczeniach rozliczanych ryczałtem, także ryczałtem sieci szpitali (§ 9 ust. 2–4 ogólnych warunków umów).

Co Razem proponuje w sprawie zamykanych oddziałów w szpitalach powiatowych?

Program Razem zapowiada dostęp do leczenia w każdym powiecie oraz zniesienie limitowania procedur: placówki mają dostawać ryczałtowe finansowanie na personel i bieżące utrzymanie, „zgodne z lokalnymi potrzebami” (deklaracja programowa 2025, „Zdrowie ponad zyski”).