Kolejki to twarz kryzysu w polskiej ochronie zdrowia. Dostęp do służby zdrowia jest dziś główną obawą Polek i Polaków — wskazuje na nią niemal co druga osoba (47,5%, IBRiS/United Surveys dla WP, grudzień 2025). A długi czas oczekiwania na świadczenia to jedna z najczęściej wymienianych barier w korzystaniu z leczenia.
Co najbardziej dolega pacjentom
W badaniu SW Research dla Rynku Zdrowia (marzec 2026) najczęściej wskazywane problemy ochrony zdrowia układają się tak:
Kolejki i konieczność płacenia prywatnie są ze sobą powiązane: gdy w publicznym systemie czeka się miesiącami, ludzie „dopłacają", żeby zostać przyjętym szybciej.
Skąd biorą się kolejki
- Rozproszona rejestracja — brak jednego miejsca, w którym widać najkrótszy realny termin.
- Łączenie ról — ten sam lekarz przyjmuje w ramach NFZ i prywatnie; bywa, że wizyta prywatna „otwiera drzwi" do zabiegu w publicznej placówce.
- Niedofinansowanie — za mało środków na świadczenia (rozwijamy to w osobnym tekście).
Co proponuje Razem
- Krajowy system rejestracji — jedno miejsce pokazujące najlepsze, najkrótsze terminy, ułatwiające znalezienie wolnej wizyty w całym systemie.
- Obowiązek wyboru miejsca pracy — lekarze w publicznej ochronie zdrowia bez równoległej prywatnej praktyki; to ucina sytuacje, w których prywatna wizyta „otwiera drzwi" do publicznego zabiegu.
- Ścisły rozdział sektora publicznego i prywatnego oraz odwrócenie prywatyzacji — leczenie dostępne w każdym powiecie.
Skąd na to wszystko pieniądze — i dlaczego bez podnoszenia składki? Wyjaśniamy tu: Finansowanie zdrowia bez podnoszenia składki.
A skąd budżet ma wziąć te środki, nie sięgając do kieszeni pacjentów? Z realnej progresji podatkowej — rozpisujemy to w siostrzanym serwisie: Progresja podatkowa, która finansuje zdrowie.
