W świetle prawa suplement diety jest żywnością, a nie lekiem — choć z większości reklam pacjent wynosi wrażenie dokładnie odwrotne. Rynek suplementów w Polsce urósł do wartości, przy której warto zapytać, ile z tych pieniędzy wydajemy na realne zdrowie, a ile na obietnicę sprzedaną w spocie. Razem chce ten rynek uporządkować.
Wielki rynek zbudowany na sugestii
Wartość rynku suplementów diety w Polsce przekroczyła w 2024 roku około 7,1 miliarda złotych, a po suplementy sięga blisko 75% Polaków. Problem nie leży w samym istnieniu suplementów, lecz w tym, że reklama sugeruje im działanie lecznicze — spot z lekarzem w kitlu i słowem „na odporność" buduje wrażenie leku, którego suplement z definicji nie jest, bo nie przechodzi badań wymaganych od leków.
Kontrola tam, gdzie dziś jej brakuje
Razem proponuje poddanie ściślejszej kontroli rynku suplementów, wyrobów lekopodobnych i leków — zwłaszcza tych dostępnych bez recepty — oraz zakaz reklam suplementów i wyrobów lekopodobnych. Chodzi o oddzielenie marketingu od faktów: pacjent ma dostawać rzetelną informację o produkcie, zamiast obietnicy zdrowia opakowanej w chwyt reklamowy. Domyka to politykę lekową opartą na zasadzie, że o wyborze terapii rozstrzyga udowodniona skuteczność potwierdzona badaniami, a nie wysokość budżetu, który producent przeznaczył na reklamę.
Co proponuje Razem
Poddamy ściślejszej kontroli rynek suplementów diety, wyrobów lekopodobnych i leków, zwłaszcza tych dostępnych bez recepty. Wprowadzimy zakaz reklam suplementów diety i wyrobów lekopodobnych.— Deklaracja programowa Razem — „Zdrowie ponad zyski”, partiarazem.pl
- Ściślejsza kontrola rynku suplementów, wyrobów lekopodobnych i leków bez recepty.
- Zakaz reklam suplementów i wyrobów lekopodobnych, które sugerują działanie lecznicze.
- Rzetelna informacja zamiast marketingu żerującego na trosce o zdrowie.
Jak wygląda dostępność i cena leków z prawdziwego zdarzenia, piszemy w tekstach o recepcie za 5 złotych i o suwerenności lekowej. Więcej w dziale Leki i apteki.