Finansowanie zdrowia bez podnoszenia składki

85% Polaków chce gruntownych zmian w ochronie zdrowia, ale większość nie chce płacić wyższej składki. Pokazujemy, jak Razem chce to pogodzić: 8% PKB i finansowanie z budżetu.

Sterta banknotów rozłożona na drewnianym stole — pieniądze publiczne i finansowanie ochrony zdrowia z budżetu

Na pierwszy rzut oka jedno wyklucza drugie: 85,4% Polaków uważa, że ochrona zdrowia wymaga gruntownych zmian, ale jednocześnie 55,8% sprzeciwia się podwyższeniu składki zdrowotnej. Sprzeczność znika dopiero wtedy, gdy przestajemy traktować składkę jako jedyne źródło i sięgamy po budżet państwa, zasilany sprawiedliwszymi, progresywnymi podatkami, a nie kolejną daniną od pensji.

Pieniądze są, tylko nie tam, gdzie trzeba

Podnoszenie składki uderza głównie w osoby pracujące i nie nadąża za potrzebami. Dlatego Razem proponuje finansowanie ochrony zdrowia z budżetu do poziomu co najmniej 8% PKB — bo dojście do minimów rekomendowanych przez WHO samą składką jest praktycznie nieosiągalne.

Dane sondażowe pochodzą z badań nastrojów Polaków (źródła na końcu). Poziom 8% PKB to postulat programowy Razem, nie stan obecny.

Czego chcą Polacy — a czego nie

PostawaOdsetek
Chcą gruntownych zmian w ochronie zdrowia85,4%
Sprzeciwiają się podwyżce składki zdrowotnej55,8%

Polacy oczekują więc zmian, ale nie kosztem kolejnej daniny od pensji — a finansowanie budżetowe pozwala zwiększyć nakłady, nie sięgając po wyższą składkę.

Skąd budżet weźmie te pieniądze — z progresji podatkowej

O finansowaniu z budżetu decyduje ostatecznie to, kto się na zdrowie składa, a dziś ciężar tego składania dźwiga przede wszystkim praca, a nie kapitał. Składka zdrowotna jest regresywna: pielęgniarka na etacie oddaje 9% podstawy, przedsiębiorca na podatku liniowym — 4,9%, na ryczałcie przy wysokim przychodzie efektywnie ok. 1,7% (składka ryczałtowa jest kwotowa, więc to szacunek przy wysokim przychodzie), a dochód z dywidend, najmu czy kapitału — 0%. Podnoszenie składki dołożyłoby więc kasjerce i nauczycielowi, a rentiera w ogóle by nie dotknęło.

Dlatego zdrowie ma finansować realna progresja podatkowa — sprawiedliwsze rozłożenie danin na cały dochód narodowy wedle zdolności płatniczej, a nie kolejna składka od pensji. Skala jest osiągalna: Polska zbiera w podatkach i składkach ok. 37,3% PKB, przy średniej UE ok. 40,4%, a dociągnięcie publicznych nakładów na zdrowie z obecnych ok. 6,3% PKB do 8% PKB to rząd ok. 60 mld zł rocznie — kwota, która mieści się w tej przestrzeni fiskalnej.

Cały mechanizm po stronie podatków — dlaczego składka karze pracę, a premiuje kapitał, i jak progresja domyka lukę, której składka nie domknie nigdy — rozpisujemy w siostrzanym serwisie: Jak progresja podatkowa może sfinansować ochronę zdrowia.

Liczby makro (% PKB, dystans do średniej UE, ~60 mld zł do 8% PKB) pochodzą z OECD i Eurostatu — pełne odnośniki w tekście siostrzanym. Kwota „ok. 60 mld zł" to szacunek mechaniczny: realny wynik zależy od reakcji podatników, dlatego reformie musi towarzyszyć uszczelnienie i poszerzenie bazy podatkowej.

Co proponuje Razem

Posłanki i posłowie Razem stawiają sprawę konsekwentnie:

Konsekwentnie domagamy się zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia.— Marcelina Zawisza (Razem), Puls Medycyny
  • Minimum 8% PKB na publiczną ochronę zdrowia.
  • Finansowanie z budżetu zamiast łatania systemu podnoszeniem składki.
  • Realna progresja podatkowa jako źródło — ciężar przesunięty z pensji na kapitał i najwyższe dochody, a nie kolejna danina od pracy.
  • Odejście od limitów w stronę finansowania ryczałtowego, przy realnym wzroście nakładów.
  • Recepta za 5 zł — symboliczna opłata zamiast rosnących dopłat do leków. Rozwijamy to tu: Recepta za 5 złotych.

A jak te pieniądze przekładają się na krótsze kolejki? Tłumaczymy tutaj: Jak skrócić kolejki do lekarza.

Źródła i dalsza lektura